jak przerwać powielanie rodzinnych schematów
Siedzisz z nosem w mailu, kończysz ostatnie mega ważne zdanie… Dopisujesz coś do to do listy na jutro, a może wrzucasz coś do kupienia na obiad. I wtedy słyszysz głośne traaach, albo widzisz jak Twoje dziecko podchodzi do Ciebie i spektakularnie coś rozlewa, wywraca, rozbija.
zanim przejdziesz dalej, polecam książkę Klaudii:
Umiesz sobie to wyobrazić? a potrafisz sobie przywołać, jak się wtedy czujesz? Może coś w Tobie rośnie – gula w gardle, napięcie w ciele złość paruje uszami. no i reakcja – szybka, głośna czasem nieadekwatna.
No i jak już wykrzyczysz, albo wysapiesz i rzucisz się w wir sprzątania po szkodzie, to dopadają Cię wyrzuty sumienia i kołatające pytanie: dlaczego znowu zareagował_m w tak idiotyczny sposób?

nie zaczęło się to wczoraj
A teraz znowu zrobimy sobie zabieg metaforyczno-rozmyśleniowy. Masz 4 lata i próbujesz nalać wodę lub sok do szklanki, no i wiadomo, więcej na stole niż w szklance. I co się dzieje?
Może ktoś na Ciebie krzyczy, że ZNOWU rozlane. Albo słyszysz „zostaw, bo wszystko psujesz” i może jeszcze w pakiecie – no nie becz, najlepiej siąść i się rozpłakać i mieć nadzieję, że samo się pościera. To nic innego jak informacja dla Ciebie, że nie ma miejsca na Twoje emocje, ale też na Twoje próby budowania siebie.
I teraz kiedy Twoje dziecko robi to samo – próbuje stawiać swoje drobne kroki w wielkim świecie reagujesz szybciej niż Twoja świadomość. A przecież tyle razy sobie powtarzał_ś, że nie chcesz być jak swoja matka/ojciec.
I żeby była jasność – nie jesteś. To opowieść o tym, że jesteś człowiekiem, który przeżył swoje i który z tym „swoim” idzie próbując.

ale ja już nie chcę tak
Na spotkaniach 1:1 słyszę od Was – hej, ale ja już nie chcę tak. i wiesz co? To już jest mega zmiana, bo wiesz nie ma czegoś takiego, jak idealne rodzicielstwo. Ale stworzyć relację z dzieckiem opartą na uważności. Bo ta sytuacja, nie jest o rozlanej wodzie lub rozbitym kubku.
I nie, to nie znaczy, że od jutra wszystko będzie poukładane i spokojne. Ale to znaczy, że możesz zatrzymać ten automatyczny ruch, który jest w Tobie. Jak to zrobić? Najlepiej – najprościej.
ZATRZYMAJ się. Weź oddech i sprawdź co się dzieje teraz – a co się działo wtedy. Z czasem będzie Ci łatwiej, początki zawsze bywają bardziej wymagające.

jak to zrobić?
Potrzebujesz mikro-chwili. Trochę jak podczas medytacji – zorientowania się, że zaczynasz odpływać, a przecież miał_ś skupiać się na oddechu. I ważne – ten wybuch złości, jest o Tobie, o Twoich strachach, frustracjach, złości (często tej niewypowiedzianej).
Krótka scenka: Twoje dziecko niesie kubek z sokiem i nagle się przewraca rozlewając cały sok na podłogę, ścianę i narożnik.
Co możesz zrobić: Weź oddech, zanim powiesz cokolwiek. Zatrzymaj się i powiedz swojemu ciału – nie ma tygrysa. Potem zauważ, co czujesz – jestem wściekła (bo np. to nowa kanapa). Powiedz do dziecka – widzę, że coś się rozlało/widzę, że to było dla Ciebie trudne/chyba musimy pościerać…
I jak widzisz to nie jest spektakularne, ale dla dziecka to może być inny świat. To będzie początek rzeczywistości, w której przede wszystkim nie będzie bać się Twojej reakcji. Po drugie otrzyma informacje – hej mogę się uczyć i mój rodzic jest z tym okej. I po trzecie nie jestem oceniane przez pryzmat swoich prób.

ale ja też był_m tym dzieckiem
Teraz masz możliwość zadbania o swoje wewnętrzne dziecko. Serio nigdy nie jest za późno. I rozumiem, że mogł_ś nie usłyszeć hej, widzę że jest Ci trudno, ale wiesz? Teraz też możesz mu to powiedzieć.
Możesz np. zacząć od wysłuchania jednej z moich bajek:
albo np. możesz spotkać się ze mną na konsultacji 1:1 gdzie spróbujemy zaopiekować tego malucha, który jest w Tobie:

zbuduj tę relację
I jeszcze nie raz poniosą Cię nerwy – nakrzyczysz, zareagujesz szybciej niż pomyślisz, trzaśniesz drzwiami. Ale relacja buduje się w momencie kiedy:
- coś się rozleje
- ktoś płacze
- coś nie wychodzi
Uczymy się wtedy, że pomimo tego co za drzwiami:
- nasz dom (nasz świat) jest bezpieczny,
- emocje są okej,
- możemy popełniać błędy.
Jesteśmy KOCHANI nadal a nie dlatego, że jesteśmy jacyś.

możesz to przerwać
Domyślam się, że nie lubisz czuć tego napięcia. Tego stresu – znowu zawaliłam, nie dowiozłem, rozlał_m. Jestem przekonana, że nie chcesz, żeby Twoje dziecko je w sobie niosło. Dlatego zrób wszystko żeby dostało:
- Twoją obecność
- zrozumienie
- informację „jestem obok” zamiast „ogarnij się”
I na koniec, pytanie: co możesz zrobić inaczej… następnym razem, kiedy coś się rozleje?
O Autorce
Cześć! Jestem Ewa i jestem mamą dwóch córek – to one są moimi największymi nauczycielkami uważności. Z wykształcenia i pasji jestem certyfikowaną absolwentką kursu MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction), trenerką komunikacji i well-beingu.
Tworzę przestrzeń Korzenie Uważności, w której spotykają się praktyka uważności, relacyjność i bezpieczeństwo. Na co dzień współpracuję z firmami, szkołami i fundacjami. Wspieram dorosłych i dzieci w budowaniu dobrostanu, więzi i większej obecności w codziennym życiu.
Uczę, że uważność nie oznacza perfekcji. Jestem normalna – popełniam błędy, mam chwile zwątpienia. Ale coraz częściej wiem, że warto zatrzymać się i zamiast racji wybrać relacje.
Chcesz porozmawiać?
Jeśli czujesz, że stres, emocje czy trudne relacje przytłaczają Cię na co dzień – możemy spotkać się online. W ramach Uważnych rozmów wspieram:
- regulację emocji,
- redukcję napięcia,
- budowanie granic,
- wprowadzanie uważności do codzienności,
- w lepszej komunikacji.
To bezpieczna przestrzeń, w której możesz zatrzymać się i odzyskać spokój – bez ocen, za to z uważnością i czułością.