Znasz to: nie zapeszaj, nie ciesz się na zapas, widzisz, było się tak nie ekscytować, i co się chwalisz… i co się cieszysz? – no bo ja znam. I człowiek sobie rośnie i dojrzewa w takim przeświadczeniu, że nie można się za bardzo chwalić, bo przecież ktoś pomyśli: że się PRZEchwalam, że jestem zadufana w sobie, a w ogóle to na pewno mi się udało i mam farta… I ja dzisiaj przychodzę do Ciebie z tematem pozytywnego myślenia, bo chciałabym sobie po rozważać i zaprosić też Ciebie do tego, czy da się nauczyć myśleć pozytywnie?

Pozytywne myślenie – fakty i mity
Bardzo często słyszę: pewnie wmawiaj sobie, że wszystko jest dobrze, jasne nauczysz swoje dzieci żyć w bańce, a potem rośnie pokolenie płatków śniegu.
No to ja tutaj trochę o tym. Bo zapewne to wiesz, ale podkreślę: nie da się wychować dziecka bez trudnych emocji, frustracji, złości i momentów zwątpienia.
Ale: pozytywne myślenie to umiejętność zauważania pozytywnych stron różnych sytuacji.
To zapraszam na festiwal faktów i mitów, jakie narosły wokół pozytywnego myślenia:
MIT: pozytywne myślenie to afirmacje
Powtarzanie w kółko: „będzie dobrze”, „jestem najlepszy”, „nic się nie stało” nie zmienia rzeczywistości, jeśli zaprzecza temu, co naprawdę czujemy. W ogóle słowo „afirmacja” brzmi magicznie i infantylnie, choć szkoda. Bo one mają sens, ale wtedy kiedy nie unieważniają emocji.
FAKT: pozytywnego myślenia można się nauczyć
Niektórzy mają większą skłonność do optymizmu, ale pozytywne myślenie jest umiejętnością, a nie cechą charakteru. I jak wszystkiego w zasadzie – dzieci uczą się jej z obserwacji i w relacji z nami.

Psychologia pozytywna
I żeby nie być tylko dystrybutorem lania wody, chciałabym przywołać tutaj ważną postać – Martina Seligmana, psychologa który był „ojcem” pozytywnego myślenia, bo to on jest twórcą pojęcia „psychologii pozytywnej”.
Psychologia pozytywna nie zajmuje się ignorowaniem problemów. Bada to, co pomaga ludziom radzić sobie z trudnościami:
- odporność psychiczną,
- sens,
- relacje,
- wdzięczność,
- samoregulację,
- realny dobrostan.
Bardzo ważny wkład w to podejście wniosła również Sonja Lyubomirsky (polecam się zapoznać, naprawdę zmienia ta Pani podejście do życia), która w swoich badaniach pokazuje że:
- około 40% naszego dobrostanu zależy od świadomych działań i nawyków,
- a nie od „wiecznego pozytywnego nastawienia”.
To oznacza jedno: pozytywne myślenie to praktyka, nie stan permanentny.

Dlaczego „myśl pozytywnie” nie działa na dzieci?
„Moje dziecko jest pesymistą”, „Moje dziecko wiecznie marudzi”, „Moje dziecko jest niewdzięczne” – znasz? słyszał_ś? (po)myślał_ś?
Kiedy dziecko słyszy:
- „nie przesadzaj”
- „uśmiechnij się”
- „inni mają gorzej”
odbiera te słowa jako jasny komunikat: moje emocje są niewygodne, nieważne etc.
Pozytywne myślenie u dziecka nie zaczyna się w głowie, tylko w poczuciu: Jestem widziany i akceptowany taki, jaki jestem, także wtedy, gdy jest mi trudno.
Akceptowanie i dawanie jasnego komunikatu – jesteś słuchane, ważne w całości, z całą paletą barw Twoich emocji daje dziecku znać – to fundament na tworzenie miejsca dla pozytywnego myślenia. Dlaczego?

Pozytywne myślenie a odporność psychiczna dziecka
Jeśli nadal nie jesteś przekonany/a, czy w ogóle gra jest warta świeczki, ale dotarł_ś tutaj, to jeszcze trochę nauki na potwierdzenie moich słów:
Badania pokazują, że osoby o bardziej optymistycznym, ale realistycznym nastawieniu:
- lepiej radzą sobie ze stresem,
- rzadziej się poddają,
- łatwiej szukają rozwiązań,
- budują lepsze relacje.
Ale nie dlatego, że nie przeżywają trudnych emocji, tylko dlatego, że potrafią je integrować, a nie wypierać. Dla dziecka oznacza to:
- trudność to etap, a nie koniec,
- mogę być smutny i nadal wierzyć, że dam radę,
- porażka mnie nie definiuje, nie jest o mnie.

Jak uczyć dziecko bardziej realistycznego, wspierającego myślenia?
No dobrze, to teraz partia ćwiczeń, niby „dla dziecka”, ale wiesz, każdy z nas jest dzieckiem, więc jeśli chcesz poćwiczyć sam/a to też się polecają:
1. Ćwiczenie: „Skala zamiast przepaści”
Kiedy dziecko przychodzi i mówi: To była totalna porażka!!! Zamiast zaprzeczać, zapytaj: Gdyby to była skala od 0 do 10 – gdzie byś to umieścił?
I jasne na początku może być 10!!!! ale przy dłuższej rozmowie może okazać się, że ta porażka jest gdzieś koło 4.
Potem możesz dodać:
- „Co sprawia, że to nie jest 0?”
- „Co jednak trochę zadziałało?”
- „Co było trudne, ale nie całkiem beznadziejne?”
To ćwiczenie:
- uczy niuansów,
- pomaga wyjść z myślenia katastroficznego,
- nie unieważnia emocji.
2. Ćwiczenie: „Jedna myśl – druga myśl”
Znasz to: Jestem beznadzieja, jestem najgorszy, do niczego się nie nadaje!!!
Ja znam. I bardzo chcę od razu zaprzeczyć, ale gdyby tak zapytać: a czy da się znaleźć inną myśl, która też może być prawdziwa?”
Przykłady:
- „Jest mi bardzo trudno”
- „Nie wyszło mi”
- „Jeszcze się tego uczę”
Nie chodzi o zastąpienie myśli „lepszą”. Chodzi o poszerzenie perspektywy. I wtedy rozpocząć rozmowę.
3. Ćwiczenie: „Co byś powiedział przyjacielowi?”
Chyba to moje ulubione – często stosuję je w spotkaniach 1:1 z moimi podopiecznymi
[wstawka – autopromocja: chcesz porozmawiać? 🙂]
Kiedy widzisz, że swoje dziecko jest w stosunku do siebie bardzo krytyczne zapytaj: Gdyby Twój najlepszy kolega przeżywał to samo, co byś mu powiedział?
Dzieci bardzo często są:
- dla siebie surowe,
- dla innych łagodne.
To ćwiczenie rozwija:
- empatię wobec siebie,
- bardziej życzliwy dialog wewnętrzny,
- fundamenty zdrowego pozytywnego myślenia.
Podsumowanie
Mam nadzieję, że znajdziesz tutaj inspirację.
Chciałabym żebyś zapamiętał/a jedno: dziecko (ale przecież nie tylko) w silnych emocjach nie jest gotowe na zmianę myśli.
Najpierw potrzebuje:
- bycia zauważonym,
- spokoju dorosłego,
- poczucia bezpieczeństwa.
Dopiero potem można zapraszać je do:
- szukania odcieni,
- nadziei,
- konstruktywnego myślenia.
Pozytywne myślenie nie polega na tym, by było miło. Polega na tym, by było prawdziwie.
O Autorce
Cześć! Jestem Ewa i jestem mamą dwóch córek – to one są moimi największymi nauczycielkami uważności. Z wykształcenia i pasji jestem certyfikowaną absolwentką kursu MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction), trenerką komunikacji i well-beingu.
Tworzę przestrzeń Korzenie Uważności, w której spotykają się praktyka uważności, relacyjność i bezpieczeństwo. Na co dzień współpracuję z firmami, szkołami i fundacjami, wspierając dorosłych i dzieci w budowaniu dobrostanu, więzi i większej obecności w codziennym życiu.
Uczę, że uważność nie oznacza perfekcji. Jestem normalna – popełniam błędy, mam chwile zwątpienia. Ale coraz częściej wiem, że warto zatrzymać się i zamiast racji wybrać relacje.
Chcesz porozmawiać?
Jeśli czujesz, że stres, emocje czy trudne relacje przytłaczają Cię na co dzień – możemy spotkać się online. W ramach Uważnych rozmów wspieram w regulacji emocji, redukcji napięcia, budowaniu granic, wprowadzaniu uważności do codzienności oraz w lepszej komunikacji – także tej trudnej i obciążonej emocjami.
To bezpieczna przestrzeń, w której możesz zatrzymać się i odzyskać spokój – bez ocen, za to z uważnością i czułością.