Promo baner
↽ Wróć
Kiedy przestałam zaczynać od nowa

Kiedy przestałam zaczynać od nowa

Nie znosiłam tego uczucia niedokończonej sprawy. Zmiany decyzji.

O rety — jak już zrobiłam część jakiegoś „przedsięwzięcia” i zmieniłam zdanie, to biczowałam się za to okropnie. No bo przecież zmarnowałam czas. Przecież teraz trzeba zaczynać od nowa.
O d   n o w a.

Przerażająca wizja. Bycia niezorganizowaną. „Nic mi nie wychodzi”. „Nic nie umiem”. „Pewnie to, co zacznę od nowa, znowu się nie uda i przerwę w połowie”.

I długo myślałam, że problemem jest to, że nie kończę. Że zmieniam zdanie. Że coś porzucam. Że się wycofuję. Że nie dowożę. Że brakuje mi konsekwencji.

Tylko że to nie było takie proste „jest trudno, ciężko, to kończę”. To były rozmowy ze sobą. Z bliskimi. To było bardzo silne czucie, że to nie jest to, czego chcę. Nie to, co sobie wyobrażałam. A ja naprawdę kocham być sobą. Działać w zgodzie ze sobą. Sprawdzać. Czuć. Zatrzymywać się.

Ale z drugiej strony były te wszystkie głosy dookoła. Brak społecznego przyzwolenia na zmianę decyzji. Coś na zasadzie: „cierp ciało, jak żeś chciało”. Albo te potworne słowa położnej podczas porodu: „trzeba było nóg nie rozkładać”. Niby nie ma to nic wspólnego z zaczynaniem od nowa, a jednak idzie dokładnie w tym samym kierunku:
chciałaś — to cierp. Noś swój krzyż.

I to zdanie — w różnych wersjach — siedzi w nas bardzo głęboko. Że skoro coś zaczęliśmy, to musimy to dźwigać. Do końca. Bez względu na koszt. Bez względu na to, co mówi ciało. Bez względu na to, co czujemy.

Nowy rok bardzo to wzmacnia. Bo nowy rok kocha narrację „od teraz”. „Od stycznia”. „Tym razem już na pewno”. A jeśli coś się nie uda — no cóż — to znaczy, że znowu trzeba zaczynać od nowa. Jeszcze raz. Lepiej. Mocniej. Bardziej. Z A   R O K!

Tylko że ja coraz mniej wierzę w zaczynanie od nowa.
Coraz bardziej wierzę w kontynuowanie, ale inaczej

W dojrzewanie do decyzji. W zmienianie kierunku bez poczucia porażki. W rezygnowanie bez wstydu. W zatrzymywanie się bez poczucia winy.

I dopiero kiedy zaczęłam zdejmować z siebie tę presję — oczekiwania innych, ale też swoje własne — zaczęły dziać się rzeczy, których wcześniej się nie spodziewałam. Naprawdę. Zaczęły dziać się cuda.

Nie takie instagramowe. Nie spektakularne. Ale bardzo prawdziwe.

Zaczęłam słyszeć siebie. Zaczęłam ufać temu momentowi, w którym coś we mnie mówi: „to już nie to”. Zaczęłam widzieć, że zmiana decyzji nie musi oznaczać chaosu. Czasem oznacza uważność.

Dziś, kiedy wchodzę w nowy rok, nie mam potrzeby zaczynać od nowa. Nie chcę wywracać wszystkiego do góry nogami tylko dlatego, że zmieniła się data w kalendarzu. Nie chcę się resetować. Nie chcę siebie poprawiać.

Chcę iść dalej. Z tym, co już wiem. Z tym, co już przeżyłam. Z tym, co we mnie dojrzało.

Jeśli więc stoisz dziś w miejscu, w którym coś w Tobie chce się zatrzymać, zmienić kierunek albo po prostu nie iść dalej tą samą drogą — to może nie jest porażka. Może to nie jest słabość. Może to jest moment, w którym wreszcie jesteś ze sobą naprawdę w kontakcie.

I może wcale nie potrzebujesz zaczynać od nowa. Może wystarczy, że przestaniesz się poganiać.


O Autorce

Cześć! Nazywam się Klaudia i od lat tworzę treści oraz produkty, które stają się głosem dzieci i wspierają dorosłych w budowaniu zdrowych relacji. Moje własne dzieciństwo pełne wyzwań, połączone z doświadczeniem macierzyństwa i wieloletnią pracą z dziećmi oraz rodzicami, nauczyło mnie uważności, empatii i głębokiego rozumienia emocji.

Wierzę, że każde dziecko zasługuje na dorosłych, którzy je widzą, słyszą i czują, dlatego piszę, nagrywam, edukuję i towarzyszę rodzicom w tej drodze. Jestem autorką pięciu książek, które trafiły do dziesiątek tysięcy osób i pomogły wielu rodzinom odnaleźć spokój, bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Moje działania nie są przestrzenią oceny czy zawstydzania, ale miejscem zrozumienia i wsparcia – byśmy razem mogli tworzyć świat, w którym dzieci czują się bezpieczne, kochane i akceptowane.

Jeśli czujesz, że jesteś w trudnym momencie i potrzebujesz rozmowy, zapraszam Cię na spotkanie 1:1 online. To nie jest coaching ani terapia, ale czuła i konkretna rozmowa, w której możesz przyjść z tym, co boli – i wyjść z ulgą oraz pierwszym krokiem do zmiany.