– jak historia przodków kształtuje nasze życie
Trauma to nie tylko wspomnienie trudnego wydarzenia, lecz przede wszystkim sposób, w jaki nasze ciało i psychika reagują na coś, co przekroczyło możliwości poradzenia sobie naszego układu nerwowego. To ślad zapisany w emocjach, oddechu, napięciu mięśni i wzorcach myślenia nawet na długo po tym, gdy minęło samo zdarzenie. Nie zawsze ma postać dramatycznego wydarzenia; czasem powstaje z powtarzającego się braku miłości, bezpieczeństwa czy zrozumienia. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że trauma ma miejsce wtedy, gdy negatywne doświadczenia są w nadmiarze, a pozytywne w deficycie. Wtedy część nas zatrzymuje się w przeszłości zamrożona, pełna lęku czekając na moment, w którym ktoś wreszcie powie: „Już jesteś bezpieczny”.

Trauma pokoleniowa
Współczesne badania pokazują, że trauma nie kończy się na jednym pokoleniu. Wiele wskazuje, że człowiek nie rodzi się pustą kartką, lecz nosi w sobie emocjonalne i biologiczne ślady historii swoich przodków. Emocje, których doświadcza matka lęk, złość, smutek, ale też miłość i nadzieja mogą wpływać na ekspresję genów jej dziecka. Hormony wywołane przez te emocje przenikają przez łożysko, aktywując określone receptory w komórkach płodu. W ten sposób wywołują fizjologiczne, metaboliczne i behawioralne zmiany zarówno w ciele matki, jak i w rozwijającym się organizmie dziecka. Jeśli dane emocje powtarzają się np. chroniczny lęk czy napięcie „programują” układ nerwowy dziecka, które staje się bardziej reaktywne w podobnych sytuacjach stresowych w życiu pozapłodowym.

Dowody naukowe
Ta biologiczna pamięć emocji jest jednym z fundamentów epigenetyki nauki, która bada, jak doświadczenia wpływają na aktywność genów bez zmiany ich sekwencji. Epigenetyka pokazuje, że stres, trauma czy brak poczucia bezpieczeństwa mogą „wyciszać” lub „uaktywniać” pewne geny, szczególnie te związane z regulacją emocji i hormonów stresu. Badania wykazały, że dzieci matek, które doświadczyły PTSD, są nawet trzykrotnie bardziej narażone na depresję, zaburzenia lękowe, PTSD czy uzależnienia. Co więcej, eksperymenty prowadzone na zwierzętach potwierdzają, że skutki traumy mogą przenosić się nawet do kilku pokoleń wstecz. U potomstwa szczurów, których rodzice doświadczyli silnego stresu przed poczęciem, obserwowano wzmożoną reaktywność na bodźce i podwyższony poziom hormonów stresu mimo że młode były wychowywane w bezpiecznym i czułym środowisku. To dowód, że stres i lęk mogą być dziedziczone biologicznie poprzez zmiany w ekspresji genów. Podobne obserwacje pojawiają się w badaniach na ludziach, m.in. u dzieci i wnuków ocalałych z Holokaustu czy ofiar wojen.

Nie tylko wychowanie ma na nas wpływ
Coraz więcej dowodów wskazuje, że w naszym ciele i psychice zapisana jest pamięć doświadczeń, które wykraczają poza nasze indywidualne życie. To, co przeżywali nasi przodkowie ich strach, utraty, poczucie winy, wstyd czy niewypowiedziany ból może w subtelny sposób oddziaływać na kolejne pokolenia. Niekiedy nosimy w sobie emocje, które nie należą w pełni do nas, ale są echem dawnych historii, o których nikt już nie mówi, a które wciąż żyją w ciele, reakcjach i sposobie przeżywania świata. To, jak czujemy, jak reagujemy na stres, jak tworzymy więzi i jak kochamy, nie jest wyłącznie wynikiem wychowania. W naszych komórkach, w układzie nerwowym i w emocjonalnych nawykach zapisane są ślady dawnych przeżyć rodzinnych. Trauma rodowa, nazywana też pokoleniową lub transgeneracyjną, obejmuje nie tylko to, czego sami doświadczyliśmy, ale również to, co zostało nam przekazane: wspomnienia wojen, biedy, migracji, przemocy, utraty czy rodzinnego milczenia. Nawet jeśli nie znamy tych historii, ich echo potrafi ujawniać się w naszym życiu, w postaci niepokoju bez wyraźnej przyczyny, trudności z zaufaniem, potrzeby nadmiernej kontroli czy poczucia, że nie zasługujemy na miłość. To głos przeszłości, który domaga się, by wreszcie został usłyszany i uzdrowiony.

Trauma w rodzicielstwie
Rodzicielstwo często staje się miejscem, gdzie trauma rodowa ujawnia się najmocniej. Reakcje dziecka – płacz, bunt, wycofanie mogą nieświadomie aktywować w rodzicu stare wspomnienia: odrzucenie, lęk, bezradność. Często pojawia się obawa, że „zrobię to samo, co moi rodzice”, lub poczucie winy, że nie potrafię być wystarczająco ciepły. Tymczasem świadomość tych emocji to pierwszy krok do przerwania łańcucha. Rodzic, który ma odwagę przyjrzeć się swoim historiom, daje dziecku najcenniejszy dar jakim jest wolność od nieświadomego dziedzictwa bólu i cierpienia.

Jak przerwać krąg traumy – interwencje i drogi uzdrowienia
- Świadomość i nazwanie historii
Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że pewne reakcje mogą mieć korzenie bardzo głęboko, w rodzinnych opowieściach lub milczeniu. Porozmawiaj z bliskimi i poznaj prawdziwą historię swojej rodziny.
- Terapia psychologiczna i somatyczna
• Terapia indywidualna, najlepiej z uwzględnieniem pracy nad traumą np. przez psychoterapię skoncentrowaną na traumie, EMDR, somatyczne techniki uwalniania od napięć.
• Praca ciało-umysł czyli techniki relaksacyjne, uważność, praca z oddechem, taniec, ruch, joga, medytacja jeśli dziecko lub rodzic czują napięcie, takie działania pomagają „rozładować” nagromadzony stres i budować poczucie bezpieczeństwa.
- Budowanie nowego przekazu rodzinnego
W rodzinach można zacząć tworzyć nowe wzorce: opowieści, które zawierają uznanie bolesnej historii, ale też podkreślenie siły i przetrwania, dobrych wartości, dbania o siebie, troski. Wówczas życie, ale i wychowanie staje się przestrzenią, w której dziecko słyszy: „Nie wszystko co trudne mnie definiuje”, „Moje emocje mają znaczenie”, „Jestem godny miłości”.
- Wsparcie społeczne i zbiorowe
Trauma rodowa odnosi się też do tego, jak wspólnota zbiorowa wspiera lub milczy. Udział w grupach wsparcia, terapia grupowa, przestrzenie, gdzie ludzie mogą dzielić się historią to niezwykle istotne aspekty, które dają świadomość i uwolnienie.
Sprawdź najnowszą książkę Klaudii i spróbuj zacząć budować nowy rodzinny przekaz :
Historia naszych przodków nie musi być naszym więzieniem. Możemy odzyskać władzę nad tym, co nas ukształtowało, poprzez świadome działanie: nazwanie tego, co było trudne, uznanie bolesnych śladów, ale też pielęgnowanie tego, co w nas czyli siły, zdolności do miłości, potrzeby przynależności. To, co było źródłem bólu, może stać się źródłem mądrości. Każde pokolenie ma szansę zrobić choć jeden krok dalej ku większej świadomości, łagodności, wolności emocjonalnej.
Sprawdź mój wcześniejszy artykuł:
O Autorce
Cześć! Nazywam się Aleksandra i od 18 lat pracuję jako pedagog, terapeuta pedagogiczny, psychotraumatolog oraz instruktor pracy z ciałem i ekspresji ruchowej. Na co dzień wspieram uczniów, rodziców i nauczycieli, a także osoby doświadczające traumy, wypalenia czy przewlekłego stresu. W swojej praktyce łączę wiedzę psychologiczną z pracą z ciałem, prowadzę m.in. spacery terapeutyczne, które pozwalają odzyskać równowagę i wewnętrzną siłę.
Prywatnie jestem mamą czwórki dzieci, edukatorką domową i podróżniczką. Właśnie planuję półroczną podróż, w której chcę połączyć odkrywanie świata z odkrywaniem siebie i pogłębianiem praktyki terapeutycznej.
Wierzę, że każdy kryzys można przemienić w drogę do rozwoju i że nie trzeba przechodzić jej samotnie.
Kontakt: a.kubalakulpinska@gmail.com
Pamiętaj – zawsze jest przestrzeń na nadzieję i zmianę.
