Promo baner
↽ Wróć
Kreatywne rodzicielstwo w praktyce

Kreatywne rodzicielstwo w praktyce

Jak przestać być zmęczonym rodzicem?

Zainspirowana myślami z książki „Kreatywne rodzicielstwo” dr Eyal Doron

Coraz więcej z nas szuka sposobu na kreatywne rodzicielstwo w praktyce, które nie opiera się na presji i perfekcjonizmie. Współczesny rodzic nosi na swoich barkach coś więcej niż tylko opiekę nad dzieckiem. Niesie presję bycia doskonałym, poczucie odpowiedzialności za każdy detal życia swojego dziecka i… codzienną gonitwę, która potrafi zamienić dom w miejsce, gdzie opadamy z sił zamiast je odzyskiwać.

Wiesz, że 95% rodziców w USA przyznaje się do wyrzutów sumienia dotyczących rodzicielstwa?
(Tak, naprawdę: dziewięćdziesiąt pięć procent).
A Ty? Jak często łapiesz się na myśli:
– „powinnam zrobić to lepiej”,
– „inne mamy ogarniają, ja nie”,
– „moje dziecko musi mieć dodatkowe zajęcia, inaczej zmarnuję jego potencjał”,
– „moje dziecko musi być najlepsze, bo… to świadczy o mnie”.

To tekst właśnie o tym. O odpuszczaniu kontroli, o budowaniu relacji, o braniu odpowiedzialności za siebie (a nie za wszystko). I o tym, jak wrócić do siebie, zanim spróbujesz „naprawiać” cokolwiek w dziecku.

Dlaczego w domu stajemy się… innymi ludźmi?

Ile razy zdarzyło Ci się, po wejściu do domu, poczuć jakby ktoś wyssał z Ciebie całą energię?
I jak często — mimo najlepszych chęci — zaczynasz mierzyć czas do końca dnia, planować kolejne obowiązki, odhaczać kolejne punkty?

A może usłyszałaś kiedyś (ja usłyszałam) zdanie od swojego dziecka:
„Dlaczego dla innych dzieci jesteś fajniejsza niż dla mnie?”

To boli. Ale też otwiera oczy.

Bo prawda jest taka: w domu nie jesteś „wyssanym dorosłym po pracy”. W domu jesteś rodzicem — i to nie musi być rola, która zjada całą Twoją energię.

Rodzicielstwo nie jest etapem życia, który „już się skończył”.
Rodzicielstwo może być pasjonujące, inspirujące, pełne radości i satysfakcji.
Tylko czasami… trzeba zmienić perspektywę.


Ale dlaczego właściwie tacy się stajemy?
Dlaczego po przekroczeniu progu domu zmieniamy się w kogoś, kogo sami za bardzo nie lubimy — rozdrażnionego, przeciążonego, odliczającego minuty do ciszy?

Bo żyjemy w rzeczywistości, która ciągle czegoś od nas chce.

Presja, konsumpcjonizm, porównywanie, „dobre rady”, perfekcyjny świat w social mediach — to wszystko sprawia, że mamy wrażenie, że nasze dziecko powinno mieć „lepsze życie”, „więcej możliwości”, „więcej sukcesów”. A skoro ma mieć więcej… to my musimy dać z siebie więcej.

Wpadamy w spiralę:
„jeśli moje dziecko będzie świetne, to znaczy, że jestem dobrym rodzicem”.
Ale to błędne koło.
Bo im bardziej gnamy, tym bardziej jesteśmy zmęczeni.
Im więcej chcemy zapewnić, tym bardziej mamy poczucie, że dajemy za mało.
Im bardziej wierzymy, że „powinniśmy”, tym mniej jesteśmy sobą.

A przecież dzieci nie potrzebują życia „lepszego niż nasze”,
potrzebują życia z nami — obecnymi, autentycznymi, w jednym kawałku.

I kiedy to do nas dociera, zaczynamy widzieć, że rodzicielstwo wcale nie musi być kolejnym projektem do perfekcyjnego zrealizowania.
Może być miejscem, które naprawdę nas karmi — jeśli tylko przestaniemy patrzeć na siebie przez pryzmat oczekiwań świata, a zaczniemy przez pryzmat relacji.

Kiedy rodzicielstwo zamienia się w obowiązek? (i dlaczego to prowadzi do wypalenia)

Czy lubisz spędzać czas ze swoimi dziećmi?
A może coraz częściej masz wrażenie, że w domu po prostu odhaczacie obowiązki i czekacie… aż będą wakacje?

Wiesz, że istnieje coś takiego jak wypalenie rodzicielskie?
Dopada nas, kiedy:

  • działamy na automacie,
  • ciągle stawiamy siebie na końcu listy priorytetów,
  • funkcjonujemy w trybie naprawiania, organizowania i kontrolowania,
  • odrzucamy własne potrzeby, bo „dziecko musi mieć wszystko”,
  • wierzymy, że nasze dziecko musi być najlepsze — bo to świadczy o nas.

Tylko że dziecko nie potrzebuje perfekcyjnego rodzica.
Dziecko potrzebuje żywego, zaangażowanego, prawdziwego człowieka.

Takiego, który też ma prawo być zmęczony, potrzebować przerwy i powiedzieć:
„Nie lubię się bawić lalkami, ale mogę zaproponować coś innego”.

Twoje dziecko nie musi być najlepsze. I nie musi mieć 7 zajęć dodatkowych.

Dr Eyal Doron mówi jasno: przyszłość nie należy do tych, którzy mają najwięcej certyfikatów, ale do tych, którzy potrafią myśleć, tworzyć, współpracować i… być sobą.

A to oznacza:

  • twoje dziecko nie musi być „wybitne”,
  • nie musisz organizować mu kalendarza jak prezesa firmy,
  • nie musisz udowadniać światu, że jesteś dobrym rodzicem.

Zajęcia dodatkowe są OK.
Rozwój jest OK.
Ambicje są OK.
Ale jeśli czujesz presję — albo Twoje dziecko czuje presję — to sygnał, że ktoś tu stracił równowagę.

Kreatywne rodzicielstwo w praktyce — dlaczego tak trudno nam je realizować?

(serio, odpowiedz sobie na to pytanie)

Zmieniamy się w niefajnych rodziców właśnie dlatego, że zapominamy, czym jest kreatywne rodzicielstwo w praktyce – obecność, uważność i bycie sobą, a nie ciągła presja osiągnięć.

Weź głęboki oddech i przeczytaj te pytania powoli:

Nie chcesz krzyczeć?

Następnym razem, zanim podniesiesz głos, kucnij.
Spójrz dziecku w oczy.
Zapytaj siebie: „co sprawia, że chcę krzyczeć — jego zachowanie czy moja bezsilność?”.

Tutaj zachęcam Cię do sprawdzenia najnowszej książki Klaudii:

Nie chcesz być ciągle zmęczona?

Zadaj sobie jedno kluczowe pytanie:
Na którym miejscu jestem na liście własnych priorytetów?
I pamiętaj — bycie na pierwszym miejscu nie jest egoizmem.
To fundament Twojej rodziny.

Masz dość przewracania oczami na widok kolejnej zabawy lalkami?

Masz prawo powiedzieć: „Nie lubię tego. Ale możemy zrobić coś innego, coś co lubimy oboje”.

Autentyczność jest dla dziecka ważniejsza niż perfekcja.

Rodzicielstwo jako przestrzeń do… życia

Tak jak dr Eyal Doron, tak i ja chcę Ci powiedzieć coś bardzo, bardzo ważnego:

Twoja miłość do dziecka jest 100 razy ważniejsza niż wszystkie mądre książki.

A teraz coś, co może zabrzmieć górnolotnie — ale jest prawdziwe:

Baw się tym życiem.

Szukaj kreatywności.
Szukaj radości.
Nie tylko w weekendy i wakacje.
Na co dzień. W drobiazgach. W relacji.

Bo rodzicielstwo nie jest testem, który trzeba zdać.
To jest relacja, którą masz prawo współtworzyć.

Jeśli chcesz odkrywać kreatywne rodzicielstwo w praktyce, zacznij od małych kroków: luzu, autentyczności i odbudowania relacji ze sobą.


Jeśli chcesz się zainspirować sprawdź kim jest dr Eyal Doron – https://www.eyaldoron.com/ oraz dodatkowo polecam Ci przyjrzeć się bliżej książce:


O Autorce

Cześć! Jestem Ewa i jestem mamą dwóch córek – to one są moimi największymi nauczycielkami uważności. Z wykształcenia i pasji jestem certyfikowaną absolwentką kursu MBSR (Mindfulness-Based Stress Reduction), trenerką komunikacji i well-beingu. 

Tworzę przestrzeń Korzenie Uważności, w której spotykają się praktyka uważności, relacyjność i bezpieczeństwo. Na co dzień współpracuję z firmami, szkołami i fundacjami, wspierając dorosłych i dzieci w budowaniu dobrostanu, więzi i większej obecności w codziennym życiu.

Uczę, że uważność nie oznacza perfekcji. Jestem normalna – popełniam błędy, mam chwile zwątpienia. Ale coraz częściej wiem, że warto zatrzymać się i zamiast racji wybrać relacje. 

Chcesz porozmawiać?

Jeśli czujesz, że stres, emocje czy trudne relacje przytłaczają Cię na co dzień – możemy spotkać się online. W ramach Uważnych rozmów wspieram w regulacji emocji, redukcji napięcia, budowaniu granic, wprowadzaniu uważności do codzienności oraz w lepszej komunikacji – także tej trudnej i obciążonej emocjami.

To bezpieczna przestrzeń, w której możesz zatrzymać się i odzyskać spokój – bez ocen, za to z uważnością i czułością.