Promo baner
↽ Wróć
Kiedy w małżeństwie zapada cisza

Kiedy w małżeństwie zapada cisza

– spokój czy zwiastun apokalipsy?

Wyobraź sobie scenę: dwójka dorosłych ludzi w kuchni. Jedno miesza zupę, drugie przewija Instagram. Dzieci biegają po mieszkaniu z energią małych huraganów, a między rodzicami… cisza. Nie ta spokojna, w której można po prostu oddychać razem. Raczej ta gęsta, jak mgła po burzy.

Nie ma kłótni. Nie ma krzyków. Jest tylko „wszystko dobrze” – wypowiedziane tonem, który mówi dokładnie odwrotnie.

Cisza w małżeństwie to temat, który często wraca w gabinetach psychologów. Bo to nie hałas niszczy relacje. Częściej – brak rozmowy.

Nie każda cisza jest zła

Zacznijmy od tego, że cisza sama w sobie nie jest problemem.W zdrowym związku może być jak ciepły koc – przynosi spokój, bo obie osoby czują się bezpiecznie. To ta cisza, w której możesz robić kanapkę, a partner czyta coś obok i oboje czujecie, że „jest dobrze”.

Ale istnieje też cisza zimna – taka, która nie jest odpoczynkiem, tylko formą wycofania. Cisza, która mówi: „Nie mam już siły rozmawiać, bo to i tak nic nie zmieni.”. I właśnie ona jest tym, co psycholog John Gottman nazywa jednym z „czterech jeźdźców apokalipsy” w relacjach.

Czterej jeźdźcy apokalipsy w małżeństwie

John Gottman, badacz z Uniwersytetu Waszyngtońskiego, przez dekady obserwował pary – zarówno szczęśliwe, jak i te, które się rozpadały. Na tej podstawie opisał cztery wzorce zachowań, które są jak powolne trujące gazy dla relacji. Nie chodzi o dramatyczne awantury, tylko o codzienną komunikację.

1. Krytyka

Zaczyna się niewinnie: „Znowu zapomniałeś…” albo „Nigdy nie pomagasz przy dzieciach!”.
W krytyce nie mówimy o zachowaniu, tylko o drugiej osobie. To subtelne przesunięcie z: „Nie wyrzuciłeś śmieci” na „Jesteś nieodpowiedzialny” potrafi zmienić ton całego związku.

2. Pogarda

To już wyższy poziom napięcia. Przewrócenie oczami, sarkazm, ironiczny uśmiech – to sygnały, które ranią bardziej niż krzyk. Pogarda to komunikat: „Jestem lepszy od ciebie.”
I to, jak pokazują badania Gottmana, najgroźniejszy pojedynczy wskaźnik rozstania, rozwodu.

3. Obrona

„To nie ja, to ty!” Brzmi znajomo? To właśnie trzeci jeździec. Zamiast słuchać – tłumaczymy się, usprawiedliwiamy, przerzucamy winę. Zamiast rozmowy, pojawia się mecz słowny, w którym nikt nie wygrywa.

4. Mur obojętności

Czyli emocjonalne wycofanie. Partner siedzi obok, ale jakby go nie było.Nie reaguje, nie słucha, nie odpowiada – jakby ktoś wyłączył dźwięk w telewizorze. I to właśnie ta obojętność jest najgroźniejsza. Bo tam, gdzie nie ma już emocji – nie ma już zapewne kontaktu.

Tutaj możesz przeczytać artykuł nt. tego

Kiedy w ciszy wychowujemy dzieci

Cisza między dorosłymi nie zostaje w powietrzu. Dzieci czują ją szybciej niż my. Nie trzeba krzyków – one widzą napięcie w spojrzeniach, w sposobie, w jaki odkładasz kubek, albo w tym, że „nie rozmawiacie, ale coś jest nie tak”.

Badania pokazują, że dzieci z domów, w których dorośli nie rozmawiają o emocjach, częściej same mają trudność z ich nazywaniem i regulacją. Dlatego cisza w małżeństwie to nie tylko kwestia „nas dwojga”. To klimat emocjonalny, w którym rośnie dziecko.

I nie chodzi o to, żeby się ciągle spowiadać z uczuć. Chodzi o to, żeby dziecko widziało, że trudne emocje są do udźwignięcia i że można się dogadać po konflikcie.


A tutaj znajdziesz link do książki:

Jak przerwać tę zimną ciszę

Nie – nie bój się. Nie potrzebujesz od razu terapii małżeńskiej, żeby zrobić pierwszy krok. (Swoją drogą, to nic strasznego, a czasem wręcz przeciwnie – to uwalniające). Choć jeśli masz taką możliwość – warto spróbować, bo naprawdę działa.

Oto kilka prostych sposobów:

  1. Nazwij to, co się dzieje.
    „Widzę, że milczymy ostatnio częściej. Chciałabym zrozumieć, co się dzieje, bez oceniania.” To brzmi banalnie, ale łagodzi napięcie bardziej niż pięć godzin ciszy.
  2. Ustal sygnały awaryjne.
    Czasem warto mieć ustalone hasło typu „pauza” – które oznacza: „Potrzebuję chwili, ale wrócę do rozmowy.” To prosty sposób na przerwanie spirali emocji bez uciekania w mur obojętności.
  3. Rozmawiaj, kiedy nie jesteś wulkanem.
    Gottman mówi, że żadna dobra rozmowa nie zaczyna się od zdania: „Musimy porozmawiać.” Lepiej: „Hej, coś mnie martwi, możemy o tym pogadać przy herbacie?”
  4. Nie walcz o rację, tylko o zrozumienie.
    Czasem to nie „kto ma rację” jest pytaniem, tylko „dlaczego to dla ciebie takie ważne?”.

Cisza może też leczyć

W zdrowym związku, małżeństwie cisza nie jest zbroją, tylko przestrzenią.
Można w niej złapać oddech, poukładać myśli, odpocząć od natłoku bodźców i dzieci.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy cisza zastępuje rozmowę.

Jeśli czujesz, że to o Tobie


W mojej książce „Relacyjność” piszę właśnie o tym:
o relacjach, o tym, jak przestać się mijać swoich w emocjach i jak budować więź, w której można być sobą – nawet z nieidealną cierpliwością, z kubkiem zimnej kawy w ręce i dzieckiem na nodze. To książka o relacjach bez ściemy – o relacjach, w których nie chodzi o perfekcję, tylko o obecność, uważność, świadomość.

Na koniec

Nie bój się ciszy. Ale też nie pozwól, żeby stała się Twoim domyślnym językiem.
Bo w rodzinie, tak jak w muzyce, cisza ma sens tylko wtedy, gdy po niej znów słychać melodię.


O Autorce

Natalia Ziopaja – psycholożka, psychoedukatorka, psychotraumatolożka, trenerka. Autorka bestsellerowych książek psychologiczno-rozwojowych. twórczyni jednego z największych profili psychoedukacyjnych w Polsce – @psychologiczne_ciekawosci. Jej misją jest szerzenie rzetelnej wiedzy o psychologii i przełamywanie tabu wokół zdrowia psychicznego.

Social media:

Bądź na bieżąco