Rodziny dysfunkcyjne nie zawsze widać od razu. Na zewnątrz mogą wyglądać zwyczajnie — jest praca, szkoła, wspólne obiady czy uśmiechy na zdjęciach. A jednak za zamkniętymi drzwiami dziecko doświadcza samotności, lęku, niepewności i braku bezpiecznej więzi. To, co dla dorosłych bywa „problemem” albo „trudniejszym okresem”, dla dziecka staje się całym światem. Światem, w którym każdy szczegół — zapach alkoholu, ton głosu, trzask drzwi — nabiera ogromnego znaczenia i zapisuje się głęboko w pamięci.
Za chwilę przeczytasz fragment mojej książki „Oczami dziecka”, w której oddaję głos właśnie tym najmłodszym. To ich spojrzenie — proste, szczere, a jednocześnie wstrząsające — najlepiej pokazuje, jak wygląda codzienność w rodzinie, gdzie zabrakło bezpieczeństwa i czułości.

Pamiętasz, mamusiu?
Wczoraj w przedszkolu znów robiliśmy prace z plasteliny. Nie lubię tego, bo nigdy nic ładnego mi nie wychodzi. Za każdym razem wszyscy pytają, co to, bo nie potrafią się domyślić.
Wczorajszym tematem były krajobrazy jesienne. Bardzo się ucieszyłem. Uwielbiam zbierać liście i kasztany. Wykonałem piękną pracę, pani wraz z dziećmi była zachwycona.
Zawsze zostawiamy prace w przedszkolu i pani przyczepia je na tablicę przy wejściu. Jak mamusia po mnie przyszła, nie mogłem się doczekać, aż zobaczy moje dzieło! Powiedziała, że ładne i cieszy się, że mi się udało w końcu zaprzyjaźnić z plasteliną.
Czułem od mamusi zapach, którego nie lubię. Źle mi się kojarzy i robi mi się przykro, kiedy ona tak pachnie.
Dziś byliśmy u babci na obiedzie. Opowiadałem jej o mojej pracy, a mamusia spytała, dlaczego jej nie opowiadałem, że mi się udało.
Nie pamiętała.

Potrzebuję jeszcze kilku zeszytów
Dostaliśmy plan lekcji. W tym roku szkolnym doszedł nam nowy przedmiot. Lubię się uczyć, lubię zapach książek i zeszytów.
Jak wróciłem do domu, poprosiłem tatusia, żebyśmy poszli do księgarni. Wybiorę sobie ładne okładki zeszytów i może kilka naklejek, żeby podpisać swoim imieniem, nazwiskiem, klasą i przedmiotem. Tatuś powiedział, że kupimy w przyszłym miesiącu, bo teraz już się skończyły pieniążki.
Wieczorem przyszedł wujek Tomek i tatuś poszedł do sklepu kupić dwie butelki z alkoholem. Może na to miał odłożone pieniążki. A może od kogoś pożyczył?

To tatuś nie będzie już z nami mieszkał?
Nie mieliśmy dwóch ostatnich godzin wychowania fizycznego. Wróciłem do domu wcześniej. Wchodząc na półpiętro słyszałem, jak tatuś krzyczy, a mamusia płacze.
Zaczęły mi się pocić ręce.
Wszedłem do domu, a tatuś kończył pakować walizkę. Kucnął przede mną, dał mi całusa w czoło, pogłaskał mnie i powiedział, że jestem już dużym chłopcem i na pewno sobie poradzę. Mama
krzyczała, że teraz będzie mógł pić, ile chce, bo nie będzie musiał już zajmować się dzieckiem ani wypełnianiem innych obowiązków. Tata się uśmiechnął, wziął walizki i wyszedł.
A może wróci?

Mamo, nie krzycz.
Wyłączyłem bajkę, umyłem zęby i położyłem się do łóżka. Długo leżałem, byłem niespokojny.
W końcu udało mi się zasnąć. Zbudził mnie dźwięk kluczy na klatce. Pobiegłem szybko do mamy i błagałem, żeby nie krzyczała. Żeby porozmawiała z tatusiem, jak pójdę jutro do szkoły. Tłumaczyłem, że bardzo chcę się wyspać.
– Dobrze – powiedziała i pogłaskała mnie.
Szybko wskoczyłem pod kołdrę, usłyszałem przekręcanie klucza w zamku, strasznie rozbolał mnie brzuch. Tatuś przyszedł. Rozebrał się, umył. Czuć było od niego alkohol.
Położył się obok mamy. Mama wstała i zaczęła krzyczeć. Tato też krzyczał. Nie wyspałem się. Do rana bolał mnie brzuch.
Dziś mam dwadzieścia sześć lat. Kiedy ktoś przekręca klucz w drzwiach, bardzo boli mnie brzuch.

Może następnym razem pobawimy się u mnie?
Po szkole poszedłem do Kacpra. Zawsze w piątki spotykamy się u kogoś z klasy. Mama Kacpra robi najlepszą lemoniadę i piecze najlepsze rogaliki z marmoladą. Bawiliśmy się super, ale nadszedł wieczór, więc była pora wracać do domu. Pożegnałem się, a Kacper i Maciek spytali, kiedy pobawimy się u mnie.
– Może następnym razem – odpowiedziałem.
Wróciłem do domu, wyłączyłem telewizor, przykryłem mamę kocem, pozbierałem butelki i poszedłem się umyć.

Nie lubisz mnie przytulać?
Dziś są urodziny cioci Beaty. Bardzo się cieszę, że w tym roku spędzimy je całą rodziną. Ciocia mieszka w Anglii, więc rzadko się widujemy. W końcu pobawię się z kuzynką i kuzynem.
Wróciliśmy. Było dużo pysznego jedzenia. Najbardziej smako wało mi ciasto z galaretką. Może mamusia zrobi takie na moje urodziny. Moi kuzyni są strasznie śmieszni i weseli. A ciocia Beatka ciągle ich głaszcze i przytula. Chyba nawet kilka razy powiedziała im, że ich kocha. Mnie na pożegnanie też.
Spytałem mamusię, czy nie lubi się do mnie przytulać, ale tylko się uśmiechnęła. Powiedziałem jej, że ją kocham. Ciągle się uśmiechając, poszła do kuchni po butelkę i szklankę. Wlała trochę wódki do szklanki. Powiedziała, że miała ciężki dzień. Zadzwonił dzwonek. Przyszły jej koleżanki.
Dziś już nie będzie przytulania.

Nie mogę cię dostrzec
Od rana byłem podekscytowany. To będzie mój pierwszy mecz przy całym stadionie kibiców. Cały tamten sezon siedziałem na ławce rezerwowych. W tym sezonie trener zmienił moją pozycję z napastnika na obrońcę. Świetnie się tu sprawuję i gram prawie każdy mecz w podstawowym składzie. Dziś w końcu zobaczą to kibice, mój brat i tata! Muszę dać z siebie wszystko!
Rozgrzewka się skończyła, wychodzimy na boisko. Taty jeszcze nie ma, ale Kamil jest. Brat zajął miejsca, a tata pewnie kupuje jakieś przekąski i zaraz dołączy. Dwie minuty do końca meczu. Tata nie przyszedł. Wygraliśmy 3:0. Wracając z Kamilem do domu, spotkaliśmy tatę pod sklepem z kolegami. Kupowali dużo piwa. Pomachał nam, nie pytał o mecz.

Nie wiem, czy mogę na kogoś liczyć
Wracam do domu. Chyba muszę pójść naokoło, bo pod moim blokiem znów stoją Konrad i Kuba. Zawsze mi dokuczają. Jest jeszcze jasno, więc jak przejdę się dookoła bloku, to nic się nie stanie. Nie ma ich. Szybko wchodzę do klatki. Robię krok, a ktoś mnie ciągnie za plecak. Konrad.
Wbiegam po schodach zapłakany i poobijany, teraz już na pewno powiem mamie! Ona na pewno coś wymyśli, pomoże mi. Otwieram drzwi, szukam mamy, marzę, żeby się schować w jej ramionach i rozryczeć. Ona ma pierwszeństwo. Krzyczy,że nie odłożyłem rano pudełka po płatkach na miejsce. Krzyczy i bierze kolejną butelkę wódki z lodówki. Powiem jej następnym razem.

Wszystkim się zajmę
Wstawiłem pranie. Kasia i Bartek już kończą jeść śniadanie. Został ryż z wczorajszego obiadu. Może dokroję do niego marchewkę. Kupię po szkole. Po szkole rozwieszę też pranie, bo Kasia ma na dziewiątą, więc musimy się już zbierać. Witam się z chłopakami, umawiają się na wieczorną grę w piłkę. Ja odmawiam, dziś odpadam. Wrócę, zrobię obiad, odrobię z Kasią i Bartkiem lekcje. Dokończę kilka prac domowych.
Tata mówił, że wrócą o czternastej. Jest dziewiętnasta, pora zrobić kolację i położyć młodych spać, zanim wrócą rodzice. Może będą na tyle pijani, że też się od razu położą. Może dziś nie będzie awantury.

Może teraz mnie zauważysz…
Nie będę szedł dziś do szkoły. Pogram sobie na komputerze.
Albo jednak kupię fajki i pójdę pod szkołę. Poczekam, aż nauczyciele będą wychodzić i wtedy odpalę sobie szluga. Jak nie zareagują, w drodze powrotnej zajrzę do spożywczego, ukradnę piwo. To, które stoi najbliżej kasjera.
Zauważysz mnie, mamo?

Jak tu spokojnie
Rodzice znów się kłócą. To chyba źle. Nie słucham ich. Zostaję poza zasięgiem kłótni, bawię się skulony w kącie lub popatrzę w sufit. Na szczęście mam swój własny świat w poczuciu krzywdy i samotności. Tu jest dobrze. Spokojnie. Tu nikt nie krzyczy.

Nie rób tego, mamo!
Wróciła do domu. Moja kochana mamusia już wróciła z pracy. Taty nie ma już kilka dni. Mama mówi, że pewnie pije. Idę odrabiać lekcje. Może poszedłbym z Marysią na lody? Idę do kuchni spytać, czy mama ma pięć złotych.
Mama opiera się o stół. Butelka leży już na ziemi. Chyba zasnęła. Budzę ją delikatnie, ale ona dalej śpi. Zobaczę, czy ma pieniądze w portfelu. Jak nie ma, to szkoda ją budzić. Otwieram portfel, są pieniądze.
Mama się obudziła. Krzyczy, że jestem niewdzięczny. Że zaraz ją popamiętam. Uciekam szybko do pokoju, zamykam drzwi, krzyczę, że przepraszam, że tylko sprawdzałem. Ona nie słucha. Mamo, nie rób tego! Proszę! Nie słucha. Chwyta mnie mocno za rękę, podnosi do góry i uderza. W plecy. Chyba nie trafiła. Nie pójdę na lody.
To tylko fragment…
jeśli czujesz, że chcesz przeczytać więcej historii pisanych oczami dziecka, zapraszam. Znajdziesz je w moim sklepie:
O Autorce
Cześć! Nazywam się Klaudia i od lat tworzę treści oraz produkty, które stają się głosem dzieci i wspierają dorosłych w budowaniu zdrowych relacji. Moje własne dzieciństwo pełne wyzwań, połączone z doświadczeniem macierzyństwa i wieloletnią pracą z dziećmi oraz rodzicami, nauczyło mnie uważności, empatii i głębokiego rozumienia emocji.
Wierzę, że każde dziecko zasługuje na dorosłych, którzy je widzą, słyszą i czują, dlatego piszę, nagrywam, edukuję i towarzyszę rodzicom w tej drodze. Jestem autorką pięciu książek, które trafiły do dziesiątek tysięcy osób i pomogły wielu rodzinom odnaleźć spokój, bliskość i poczucie bezpieczeństwa. Moje działania nie są przestrzenią oceny czy zawstydzania, ale miejscem zrozumienia i wsparcia – byśmy razem mogli tworzyć świat, w którym dzieci czują się bezpieczne, kochane i akceptowane.
Jeśli czujesz, że jesteś w trudnym momencie i potrzebujesz rozmowy, zapraszam Cię na spotkanie 1:1 online. To nie jest coaching ani terapia, ale czuła i konkretna rozmowa, w której możesz przyjść z tym, co boli – i wyjść z ulgą oraz pierwszym krokiem do zmiany.
